PERSPEKTYWA CHESTERA
Dochodziła dziesiąta w nocy. Czekałem na lotnisku. Byłem zmęczony po koncercie. Na szczęście nie musiałem się zbytnio martwić bagażem, miałem ze sobą tylko plecak podróżny. Mój samolot spóźniał się już dobre 40 minut. Oparłem się wygodnie o ścianę budynku, po czym zamknąłem ciężkie już powieki.
- Przepraszam, na jaki samolot pan czeka ? - usłyszałem
Otworzyłem oczy. Naprzeciwko mnie stała błękitnooka brunetka.
- Do Los Angeles - odpowiedziałem zmęczonym głosem
- Ja też. Jestem tu sama, nie mam się nawet do kogo odezwać, a pan wydaje się być miły... - powiedziała ściskając w dłoni bilet
- To chyba ten - wskazałem na nadlatujący pojazd
- Mam na imię Isabelle - wyciągnęła w moim kierunku rękę
- Chester - przedstawiłem się
Chwilę później siedzieliśmy już w samolocie.
- Czym się zajmujesz ? - zapytała
- Jestem wokalistą Linkin Park. Mój najlepszy przyjaciel jest producentem, czasem mu pomagam w jakiś formalnościach. A ty ?
- Wow - zaczęła - Ja jestem typową artystką - zaśmiała się - Maluję, czasami udzielam lekcji.
- Polubiłabyś Mike'a - powiedziałem uśmiechając się do niej - Ma podobne zainteresowania. Jutro ma wystawę w Art Studio.
- Od zawsze marzyłam o własnej wystawie. Nikt nigdy nie docenił moich prac. Zawsze znalazł się jakiś szczegół, który "szpecił" moje szkice - wyznała zawiedziona
- Hm, pogadam z nim. Zapewne uda mu się załatwić coś dla ciebie.
- Dziękuję - odwzajemniła uśmiech - ale nie wiem, czy spodobają mu się moje prace.
- Niewątpliwie spodobają. Myśl pozytywnie.
Przegadaliśmy cały lot. Wysiedliśmy z samolotu. W LA było ciepło.
- Gdzie mieszkasz ? - zapytałem
- Niedaleko galerii, o której wspominałeś - odpowiedziała spoglądając na gwieździste niebo
- Jutro o piętnastej czekaj na nas koło A.S. Przyjedziemy z Mike'iem.
- Dobrze. Jeszcze raz dziękuję.
- Drobiazg.
* * *
Rozstaliśmy się za lotniskiem. Postanowiłem od razu zadzwonić do Shinody, była jedenasta, na pewno siedział jeszcze w pracowni.
- Już wróciłeś ? - usłyszałem znajomy głos przyjaciela
- Tak. Poznałem interesującą osobę, która ma podobne hobby jak ty.
- Chazz, nie próbuj mi znowu znajdować drugiej połówki ... - powiedział rozzłoszczony
- Nie, nie o to mi chodziło. Isabelle chciałaby mieć własną wystawę. Jutro o piętnastej zobaczyłbyś jej prace, może szepnąłbyś o niej słówko kilku osobom, jeśli okazałyby się dobre ?
- No dobrze, o trzeciej jestem wolny.
- Super ! Więc do jutra, Mikey.
- Czekaj, gdzie teraz jesteś ?
- Koło lotniska, idę już do domu.
- Może przyjechać po ciebie ?
- Nie, dzięki. Przejdę się.
- Okej, jak chcesz.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Szedłem w kierunku mojego domu. Ciepły wiatr od czasu do czasu smagał moją twarz. Cieszyłem się z powrotu do Los Angeles. Brakowało mi tego.

Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie ^^ Coś mi się wydaję że ta Isabella trochę namiesza w głowie Mike'owi ♥
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie ^^
Dziękuję :)) na razie nie zdradzam żadnych szczegółów, jutro zamieszczam szesnasty rozdział :)
Usuń