czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział Osiemnasty

PERSPEKTYWA CHESTERA


W piątek wypisali mnie ze szpitala. Po tygodniu stwierdzili, że mój stan znacznie się poprawił i nie wymagam już hospitalizacji. Spakowałem wszystkie rzeczy, które miałem ze sobą i poszedłem w kierunku parkingu szpitalnego. Tam czekali już na mnie chłopaki.
- Jak dobrze cię widzieć, Chazz ! - krzyknął uśmiechnięty Joe
- Tydzień bez ciebie nam nie służył - wyznał stojący obok Rob
- Mamy dla ciebie małą niespodziankę - Mike przyjacielsko poklepał mnie po plecach
- Aż boję się spytać : jaką ?
- Sam zobaczysz !
- Hm, na początek chciałbym wstąpić do mojego domu i odświeżyć się przed tym wszystkim.
- Właśnie tam zmierzamy - powiedział tajemniczo

* * *

Po piętnastu minutach drogi byliśmy już na miejscu. Z samochodu wyjąłem swój bagaż i niepewnie spojrzałem na mój dom. Brad ryknął śmiechem. Mr Hahn obrzucił go gniewnym spojrzeniem, które natychmiast zadziałało.
- No dalej - ponaglał mnie Mike
Otworzyłem drzwi. W pomieszczeniu panował pół mrok. Po omacku włączyłem światło.
- Niespodzianka !
Isabelle, Rick i kilku przyjaciół czekało na mnie w pokoju gościnnym.
- Z racji tego, że wyszedłeś ze szpitala postanowiliśmy urządzić małe przyjęcie dla grona najbliższych - wytłumaczył Rob
Widok ten automatycznie wywołał na mojej twarzy uśmiech.
- Dziękuję. Naprawdę dziękuję za to wszystko - wyznałem
- No to bierzmy się za przekąski, które samodzielnie przygotowałem - Joe dopadł do mnie i szybko zaprowadził do kuchni
Wszyscy podążyli za nami.

* * * 

Impreza dobiegała końca. Mr Hahn i Bourdie sprzątali ze stołu.
- Zostawcie to  - powiedziałem - Sam dam sobie radę.
- Nie, Chester ! My nabałaganiliśmy, my posprzątamy. Ty odpoczywaj po tym wszystkim - Rob wygonił mnie z kuchni, po czym zamknął drzwi
Poszedłem do pokoju, w którym siedzieli już tylko Mike, Brad i Isabelle.
- Jutro mamy próbę, jeśli jesteś na siłach, zapraszamy - poinformował mnie Shinoda
- Oczywiście, że przyjdę.
Belle i Delson zaciekle rozmawiali o naszej muzyce.
- Gdy tylko bliżej was poznałam, postanowiłam posłuchać którejś z waszych płyt. Jak się okazało, moja współlokatorka, a najlepsza przyjaciółka jest waszą ogromną fanką !
- Jeśli tylko chce, możemy załatwić autografy - Brad uśmiechnął się serdecznie spoglądając na nas
- Serio ? - twarz brunetki natychmiast się rozpromieniła
- Oczywiście - przytaknął Spike
- Nie udało ci się zobaczyć wystawy Mike'a, więc może wpadniecie jutro na naszą próbę ? - zapytałem
- Kathie będzie prze szczęśliwa ! Zresztą ja również.

_________________________________________________________________________




Wybaczcie, że po tak długim czasie napisałam tak krótki rozdział. Jutro postaram się wymyślić coś lepszego.

1 komentarz: