Rozdział Pierwszy
Czy jestem słaby psychicznie ? Mój lekarz tak twierdził. Nie stosowałem się do jego zaleceń, wszystkie swoje problemy rozwiązywałem narkotykami. Nikt o tym nie wiedział, do czasu, kiedy moja siostra nie znalazła kilku gramów w bluzie. Szybko wyszło na jaw, że matka nie ufa mi i odczuwa lęk. Kilka chwil później oddała mnie w ręce policji twierdząc, że demoralizuję i zastraszam rodzinę, z kolei tamci nie wiedząc co ze mną uczynić pozostawili mnie w ośrodku dla uzależnionych. Ciężko było mi się odnaleźć wśród "takich samych jak ja". Dostrzegałem różnicę między nimi, a mną, jednak wszyscy wmawiali mi, że to tylko złudzenie. Trzeciego dnia poznałem Isaacka, miał podobną sytuację do mojej. Nasze relacje zakłócił przełożony. Natychmiastowo nas rozdzielił. Będąc niewinny trafiłem do izolatki. Nie mam pojęcia ile czasu tam spędziłem. Tamtego dnia po prostu kilku lekarzy przyszło do mnie i oznajmiło mi, że trafiam do reszty. Miałem udać się na spotkanie z kimś sławnym. Niechętnie podążałem za kobietą prowadzącą mnie do pokoju spotkań.
* * *
Chłopak usiadł naprzeciwko niego, wpatrując się w okno. Próbował go ignorować. Na początku wydawać by się mogło, że jest taki sam. Jednak błysk w jego oczach wszystkiemu zaprzeczał. - Może najpierw się przedstawię - zaczął - Nazywam się Chester. Chester Bennington. Regularnie odwiedzam podopiecznych tego ośrodka od kilku lat. Gdy ich widzę ... Przypominają mi się czasy, kiedy zachowywałem się podobnie.
- Wszyscy mówicie to samo - odpysknął
- Wiesz, taka jest procedura - uśmiechnął się serdecznie - Ale akurat to co mówię, jest prawdą. Kiedyś też myślałem, że to pomaga ...
- A teraz ? Nagle wpadłeś na genialny pomysł, by zrobić coś z życiem i już ? Od tego nie da się tak łatwo uwolnić.
Mężczyzna podparł się na lewej dłoni.
- Musisz tego chcieć.
- To oczywiste - spojrzał na niego z zainteresowaniem
- Nałóg da się zastąpić czymś innym. Musisz przestać o tym myśleć, to najważniejsze.
- A ty, czym to zastąpiłeś ? Kasą ?
Bennington westchnął cicho
- Skądże. Ale nie ukrywam, że kariera się do tego przyczyniła.
- W takim razie mi pomóż ...
- Chciałbym ...
Rozmowę przerwał wchodzący do pomieszczenia przełożony
- Koniec na dziś, panie Bennington - poinformował
- ...i spróbuję - dokończył wychodząc
Chłopak wrócił do swojego pokoju. Jeszcze raz głęboko zastanowił się nad słowami Chestera. Przypomniał sobie lata dzieciństwa, kiedy marzył o karierze rockmana. Miał dobry głos i powód, dla którego chciał przestać.
Tym razem nieco krótszy rozdział. Tak na zakończenie, chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń oraz koncertu Linkin Park w Polsce :) Wszystkiego co najlepsze, Soldiers !
