- Chazz ? - zapytała idąca z naprzeciwka kobieta
Chester podniósł wzrok znad wystaw sklepowych. Przez chwilę wpatrywał się w "nieznajomą", po czym rozpoznał Annę.
- Co ty tu robisz ? - zapytał zdumiony
- Chciałam zapytać o to ciebie. Mieszkam tu.
- Mieszkasz ? - powtórzył jak echo
- No tak. W takim razie zapraszam do nas na herbatę, Mikey ucieszy się na twój widok.
Bennington stanął jak wryty.
- Coś nie tak ?
- Powiedziałaś "Mikey"?
- Tak. Coś w tym dziwnego ?
- Przecież zostawiłaś go pół roku temu dla jakiegoś wyrzutka z twojej pracy.
- Słucham ? Chyba z kimś mnie pomyliłeś.
- Niemożliwe, pamiętam jak Mike postanowił tu wyjechać, by o tobie zapomnieć !
- Przyjechaliśmy tu razem, Chester. Mike dostał dobrze płatną ofertę pracy jako menadżer dla początkującego artysty, z którym od dawna nawiązał kontakt.
- Czyli, nadal jesteście razem ?
- Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że planujemy się pobrać.
- Nie rozumiem dlaczego o niczym nam nie powiedział.
- Też tego nie rozumiem, musimy to z nim wyjaśnić.
- Chciałbym, ale mam niewiele czasu. Za dwie godziny mam samolot do Los Angeles.
- Zajmiemy ci tylko chwilę. Proszę.
- No dobrze.
* * *
Chwilę później byli już na miejscu. Anna otworzyła drzwi do domu. W środku panowała cisza, jakby nikogo tam nie było.
- Mike ! - krzyknęła - Zanim wyszłam, był tu jeszcze. Sprawdzę na górze, rozgość się.
Chester postanowił czekać na nią na przedpokoju.
- Przykro mi, ale wygląda na to, że go nie ma.
- Która godzina ? - zapytał
- Wpół do pierwszej.
- Cholera, spóźnię się na lotnisko. Dziękuję za informację.
- Proszę. Gdy Mike wróci, poproszę go, by się z tobą skontaktował.
- Widziałem się z nim przedwczoraj. Okłamał mnie.
- Naprawdę nie wiem o co z tym wszystkim chodzi.
- Ja też. Mam nadzieję, że się dowiem. Do zobaczenia.
* * *
Los Angeles
Bennington czekał na Brada, który obiecał odebrać go z lotniska. Mężczyzna zastanawiał się nad całym tym zamieszaniem w Londynie. Nie rozumiał zachowania Mike'a, przecież kłamstwo nie było w jego stylu. Z zamyślenia wyrwał go głos Delsona.
- Witaj ! - krzyknął radośnie
- Cześć, Brad .
- I jak, widziałeś się z nim ? - zapytał prowadząc przyjaciela do samochodu
- Widziałem się nie tylko z nim, spotkałem też Annę.
- Co ta zołza śmie tam jeszcze robić ?
- Jak się okazało, mieszka tam.
- Żartujesz sobie ? Z kim ?
- Z Mike'iem.
Delson zatrzymał się na chwilę.
- Mówisz poważnie ?
- Tak. Okłamał nas. Znalazł tam pracę i przeprowadził się razem z nią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz