- Cześć ! - przywitała się wymachując czymś przed moimi oczami - Zobacz co dla ciebie zdobyłam.
Tym przedmiotem była długo poszukiwana przeze mnie książka mojej ulubionej autorki.
- Gdzie ją znalazłaś ? - zdumiałam się
- W antykwariacie koło studia nagraniowego. Byłyśmy dzisiaj z Katie na próbie Linkin Park, ich wokalista jest moim przyjacielem.
- Wchodź do środka, napijesz się czegoś ?
- Nie, dziękuję , zaraz zmywam się do domu. O dwudziestej jestem umówiona.
- Ja też - odpowiedziałam - Gdzie idziesz ?
- Na wystawę do Art Studio. Mój znajomy, założyciel LP ma ją dzisiaj.
- Hm, ma na imię Mike, czy coś w tym stylu ? - zapytałam lekko zaskoczona
- Tak, skąd wiesz ? - zaciekawiła się
- Zdołałam go wczoraj poznać w dość niemiłych okolicznościach.
- Serio ? Opowiadaj - nakazała niepewnie uśmiechając się
- Po wykładzie wstąpiłam do galerii, co piątek jest darmowy wstęp. Oglądałam jego prace, kiedy ten nie zauważając mnie, trącił mnie w głowę. Straciłam przytomność i obudziłam się w jego ramionach.
- Wczoraj był bardzo roztargniony, przez tą wystawę.
- Tego nie wiem, później stwierdził, że mój stan jest krytyczny i musi mnie odwieźć do domu. Na koniec zaprosił mnie dzisiaj na całą tą uroczystość.
- To świetnie ! - twarz przyjaciółki natychmiast rozpromieniła się - Nie będę sama.
- Eh, jeśli o to chodzi, nie wiem czy przyjdę.
- Dlaczego ? - zapytała posępnie
- Nadal czuję lekki dyskomfort. Mam nadzieję, że to przejdzie.
- Musiał cię nieźle uderzyć - zaśmiała się
- Tak. Zawsze to przytrafia się mnie.
- Wiesz, czas na mnie. Wpadnę po ciebie o wpół do ósmej I nie ma słowa "nie".
* * *
Po całym dniu leniuchowania zdałam sobie sprawę, że muszę iść na tą wystawę. Tak bardzo mu na tym zależało, tym bardziej obiecałam mu to. Nie miałam pojęcia w co się ubrać. W mojej szafie dominowały sportowe ubrania i kilka eleganckich koszul. Przypomniałam sobie, że w składziku mam karton z moimi starymi sukienkami. Przejrzałam je wszystkie. Uznałam, że klasyczna mała czarna przed kolano będzie się nadawać. Spięłam włosy w niezdarnego koczka na czubku głowy. Przed dwudziestą Belle czekała już na mnie przed domem.
- Chodź ! - powiedziała ciągnąc mnie za rękę do czarnego jeepa .
Niepewnie wsiadłam do samochodu. Jak się okazało obok kierowcy siedział Mike.
- Miło cię widzieć - powiedział do mnie - To Chester - wskazał na siedzącego obok faceta
- Czeeść ! - krzyknął wesoło podając mi dłoń - Fajnie, że znacie się z Isabelle. Ostatnio grono naszych znajomych znacznie się powiększa - zachichotał.
* * *
- Jak głowa ? - zapytał
- Lepiej - powiedziałam
Nagle za nami pojawiła się czteroosobowa grupka mężczyzn. Jeden z nich poklepał mnie po plecach, po czym powiedział :
- Mikey już tak ma, że działa na kobiety powalająco - rechotał
- Brad ! - zdenerwował się
- No dobra .
- Skoro jesteśmy w temacie, to reszta naszego zespołu : Brad, Dave, Rob i Joe.
- Miło mi - wydukałam każdemu po kolei podając dłoń
W galerii panował tłok.
- Mówiłeś, że nie będzie dużo osób !
- No i tak jest - uśmiechnął się serdecznie - Bywało gorzej. Pokażę ci moje nowości - zadecydował chwytając mnie za dłoń
Po chwili zniknęliśmy w tłumie.








