sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział Siedemnasty

PERSPEKTYWA MIKE'A

Po czwartej byłem już w domu. Okropnie rozbolała mnie głowa. Poszedłem do mojego pokoju, położyłem się na łóżku i włączyłem telewizor na pierwszy lepszy kanał. Zamknąłem zmęczone oczy dosłownie na moment.
- A teraz szokujące wieści - usłyszałem głos dziennikarki - Wokalista znanego rockowego zespołu Chester Bennington miał wypadek. Policja ustala, czy całe to zdarzenie było spowodowane celowo.
Poderwałem się na nogi. Jak to ?! Czy ja dobrze usłyszałem ?! Natychmiast chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do przyjaciela.
- Tak ? - odpowiedział nieznany mi męski głos
- Mogę rozmawiać z Chesterem Benningtonem ? - zapytałem drżącym ze zdenerwowania głosem
- Przykro mi, ale nie mogę udzielić żadnych informacji nieznajomym.
- Nazywam się Mike Shinoda, jestem jego przyjacielem z zespołu - niecierpliwiłem się - Wszystko z nim w porządku ? Gdzie mogę go odwiedzić ?
- Powoli panie Shinoda, nasz pacjent jest obecnie w stanie krytycznym, nie mamy pojęcia kiedy się wybudzi.
- Wybudzi ?!
- Tak. Jeśli pan chce, może pan przyjechać, jednak nie zalecam teraz wizyt.
Rozłączyłem się. Wsiadłem w samochód , po czym pojechałem po chłopaków. Domyślałem się, że wszyscy są teraz u Brada i oglądają mecz.
- Brad ! - krzyczałem dobijając się do jego drzwi
- Jezu, Mike ! Co się stało ? - zapytał retorycznie - Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha
- Chazz jest w szpitalu ! Miał wypadek.
- Jak to ?! - szklanka, którą trzymał w ręku wypadła i potłukła się w drobny mak
Bez gadania ruszyliśmy w stronę szpitala.
- Napiszę do reszty - poinformował mnie nerwowo ściskając telefon - A co z twoją wystawą ?
- Zapomniałem o niej - wyznałem - Prawdopodobnie będę zmuszony ją odwołać. Przyjaźń jest ważniejsza.
- Racja - zgodził się

* * *

Byliśmy już na miejscu. Dosłownie wbiegliśmy do recepcji.
- W którym pokoju jest Chester Bennington ?! - zapytał Brad
- A panowie to kto ? Nie wpuszczamy obcych, ani reporterów. Pełno ich tutaj - zdenerwowała się pielęgniarka
- Jesteśmy jego przyjaciółmi z zespołu - wytłumaczyłem nieco spokojniej
- Wie pan, ilu ludzi mi już to dzisiaj mówiło ?
- Nie wiem, ale my naprawdę jesteśmy jego bliskimi znajomymi !
- Panie doktorze, ci panowie twierdzą, że znają pana Benningtona - powiedziała do wychodzącego z jakiegoś pokoju lekarza
- Rosie, mówią prawdę - spojrzał na nas - Przepraszam panów, tak wiele osób próbuję się do niego dostać.
- Nie szkodzi - odpowiedzieliśmy pospiesznie
- Czwarte piętro, pierwszy pokój po lewej - poinformowała nas wreszcie


* * *

Mniej już zdenerwowani weszliśmy do pokoju,  w którym był Chazz. Obok niego czuwała Isabelle.
- Mike ! Jak dobrze cię widzieć - powiedziała po chwili
- Co tu robisz ? - zapytałem zaskoczony
- Byłam na miejscu wypadku - zaczęła przygnębiona - Byliśmy umówieni.
- Zaraz, a kim właściwie jesteś ? - zainteresował się niepoinformowany o niczym Brad
- Poznaliśmy się na lotnisku, wczoraj.
Delson wybałuszył oczy, po czym usiadł na krześle obok poszkodowanego.
- I nikt mi o niczym nie powiedział ... - pokręcił głową
- My poznaliśmy się dzisiaj, więc mnie nie wiń - westchnąłem spoglądając na płaczącą w kącie dziewczynę
- Nie winię nikogo, po prostu jestem zaskoczony, że nasz przyjaciel ... - oparł się na rękach - Nie wiem. Jak to się w ogóle stało ?
- Szedł w moją stronę, kiedy ktoś wyjechał zza zakrętu. Wjechał w niego... - szlochała
- Tak po prostu ?
- Brad ! - krzyknąłem rozdrażniony - Ona nie jest niczemu winna.
Spojrzała na mnie swoimi zapuchniętymi od płaczu błękitnymi oczami.
- Uspokój się - powiedziałem najspokojniej jak tylko się dało
- Mikey ! - powiedział uradowany Brad - Zobacz !
Spojrzałem na Chestera. Zdezorientowany wpatrywał się w nas wszystkich.
- Co ja tu robię ? - zapytał
Isabelle ponownie rozpłakała się na dobre.
- Belle ? - zapytał nieprzytomnym głosem
Ta natychmiast odwróciła się w jego kierunku.
- Pamiętam tylko, że byliśmy umówieni. Mieliśmy zrobić Mike'owi niespodziankę i przed jego wystawą ... - złapał się za głowę - Miałeś o tym nie wiedzieć - uśmiechnął się do mnie
Nadal nie wierzyłem, że to wydarzyło się naprawdę.




2 komentarze:

  1. kurde no, ostatnio czytam te wszystkie opowiadania i u każdego, któryś musi mieć wypadek, nawet u mnie Chester miał wypadek ;_____;

    OdpowiedzUsuń