Pakowałem się na wyjazd w trasę koncertową. Tym razem mieliśmy wystąpić przed publicznością z Japonii. Miałem okazję, by przyjrzeć się bliżej rodzinnym stronom mojego taty. Gdy skończyłem, poszedłem do mojej pracowni, przypomniałem sobie, że przed wyjazdem na biwak szkicowałem okładkę do nowej płyty. Niedokończona praca leżała w kącie niewielkiego pomieszczenia, w którym panował półmrok. Zostawiłem uchylone okno, pewnie dlatego kartka wylądowała na podłodze. Szkic wydał mi się bardzo prymitywny, niedopracowany. Postanowiłem, że zrobię coś lepszego. Chwyciłem czysty papier i ołówek i zaciekle rysowałem. Nadal czegoś mi brakowało. Zrezygnowany oparłem się na rękach i wyjrzałem przez okno. Zbliżał się wieczór. Na nogi postawił mnie dźwięk pukania do drzwi. Poszedłem sprawdzić kto to.
- Cześć, Mike, nie przeszkadzam ? - zapytał Brad
- Nie, skąd. Zapraszam - powiedziałem wskazując, żeby wszedł
- Napijesz się czegoś ?
- Nie, dzięki.
- Przepraszam za ten cały chaos, ale nie miałem zbytnio czasu, by to ogarnąć.
- Nie szkodzi. Spakowałeś się już ?
- Tak, właśnie pracowałem nad okładką do naszej płyty. Myślę, że Joe powinien ją zobaczyć.
- Wyobrażasz sobie, że odwołali nam występ ? - powiedział zachmurzony Brad
- Jak to ?!
- Rick zadzwonił do Chazz'a w ostatniej chwili. Powiedział, że nie odbierasz, więc przyszedłem, bo Chester postanowił poświęcić czas rodzinie.
- Zostawiłem telefon w kuchni, więc pewnie dlatego.. To co powiedziałeś nieźle mnie zaskoczyło. Już wszystko było dopięte na ostatni guzik ...
- Wiem, też mnie to trochę wkurzyło, to wina osoby organizującej całe to show. Nie wyrobili się z czasem. Ale mam dla ciebie super nowinę !
- Jaką ? - zapytałem odruchowo wlewając colę w dwie szklanki
Podałem jedną Delsonowi, który usiadł przy moim biurku. Przyglądał się projektowi. Uśmiechnął się sam do siebie, po czym poinformował mnie :
- Rubin wspominał coś o twojej własnej wystawie w Art Studio. Powiedział, że jeśli tylko chcesz, masz do niego zadzwonić i wybrać dzień, który ci odpowiada.
Ogromnie się ucieszyłem. Od dawna marzyłem, o pokazaniu moich prac. Uzbierałem ich sporo, niektóre uważałem za dobre, więc czemu miałbym odmówić.
- Świetnie, Brad ! Zaraz do niego zadzwonię.
- Okej, dobrze, że się zgadzasz. Masz talent, stary - powiedział rozglądając się po pracowni przepełnionej obrazami
- Dzięki. Miło mi.
- Wracam już do domu, jest dość późno. Przepraszam za najście, martwiliśmy się o ciebie, sam rozumiesz.
- Nie odbierałem, bo nie słyszałem telefonu.
- Do zobaczenia jutro na próbie.
- Cześć !
Zamknąłem drzwi i wróciłem do mojego zakątka. W drodze do pracowni zdążyłem chwycić szklankę z napojem. Postawiłem ją na parapecie, po czym zapaliłem lampkę i zasłoniłem żaluzje. Ogarnąłem trochę całe zamieszanie, pędzle do pędzli, farby do farb, płótna, kartki i wszelakie szkicowniki postawiłem na półce. Teraz pracownia wyglądała lepiej. Zdjąłem ze ściany mój ulubiony obraz - taki sam znalazł się na okładce Fort Minor. Oparłem go szafkę z przyborami. Wziąłem nowy szkicownik i usiadłem przy biurku. Zabrałem się za kolejną odsłonę okładki. Tym razem zupełnie inną, niż tamta, którą widział Brad. Zmęczony położyłem się na biurku. Zasnąłem.

fajny rozdział , dużo Mike'a i Bradzio <3
OdpowiedzUsuńweny życzę i pozdrawiam :)
http://story-of-soldiers.blogspot.com/
dziękuję :D
Usuńfajne, nowy rozdział -> http://is-be-more-like-me.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńOoooooo fajny rozdział xDDD Czekam na następny, weny życzę, pozdrawiam i przez Mike'a idę rysować xDDD
OdpowiedzUsuńdziękuję :D ja tak samo, wieczorem szkicowałam Bennodę, nawet wyszło :) kiedyś zamieszczę swoją pracę
OdpowiedzUsuń