wtorek, 24 grudnia 2013

Breaking the Habit

Rozdział Pierwszy 

Czy jestem słaby psychicznie ? Mój lekarz tak twierdził. Nie stosowałem się do jego zaleceń, wszystkie swoje problemy rozwiązywałem narkotykami. Nikt o tym nie wiedział, do czasu, kiedy moja siostra nie znalazła kilku gramów w  bluzie. Szybko wyszło na jaw, że matka nie ufa mi i odczuwa lęk. Kilka chwil później oddała mnie w ręce policji twierdząc, że demoralizuję i zastraszam rodzinę, z kolei tamci nie wiedząc co ze mną uczynić pozostawili mnie w ośrodku dla uzależnionych. Ciężko było mi się odnaleźć wśród "takich samych jak ja". Dostrzegałem różnicę między nimi, a mną, jednak wszyscy wmawiali mi, że to tylko złudzenie. Trzeciego dnia poznałem Isaacka, miał podobną sytuację do mojej. Nasze relacje zakłócił przełożony. Natychmiastowo nas rozdzielił. Będąc niewinny trafiłem do izolatki. Nie mam pojęcia ile czasu tam spędziłem. Tamtego dnia po prostu kilku lekarzy przyszło do mnie i oznajmiło mi, że trafiam do reszty. Miałem udać się na spotkanie z kimś sławnym. Niechętnie podążałem za kobietą prowadzącą mnie do pokoju spotkań.


* * *
 Chłopak usiadł naprzeciwko niego, wpatrując się w okno. Próbował go ignorować. Na początku wydawać by się mogło, że jest taki sam. Jednak błysk w jego oczach wszystkiemu zaprzeczał. 
- Może najpierw się przedstawię - zaczął - Nazywam się Chester. Chester Bennington. Regularnie odwiedzam podopiecznych tego ośrodka od kilku lat. Gdy ich widzę ... Przypominają mi się czasy, kiedy zachowywałem się podobnie. 
- Wszyscy mówicie to samo - odpysknął 
- Wiesz, taka jest procedura - uśmiechnął się serdecznie - Ale akurat to co mówię, jest prawdą. Kiedyś też myślałem, że to pomaga ...
- A teraz ? Nagle wpadłeś na genialny pomysł, by zrobić coś z życiem i już ? Od tego nie da się tak łatwo uwolnić. 
Mężczyzna podparł się na lewej dłoni. 
- Musisz tego chcieć. 
- To oczywiste - spojrzał na niego z zainteresowaniem 
- Nałóg da się zastąpić czymś innym. Musisz przestać o tym myśleć, to najważniejsze.
- A ty, czym to zastąpiłeś ? Kasą ? 
Bennington westchnął cicho
- Skądże. Ale nie ukrywam, że kariera się do tego przyczyniła. 
- W takim razie mi pomóż ... 
- Chciałbym ...
Rozmowę przerwał wchodzący do pomieszczenia przełożony 
- Koniec na dziś, panie Bennington - poinformował 
- ...i spróbuję - dokończył wychodząc 
Chłopak wrócił do swojego pokoju. Jeszcze raz głęboko zastanowił się nad słowami Chestera. Przypomniał sobie lata dzieciństwa, kiedy marzył o karierze rockmana. Miał dobry głos i  powód, dla którego chciał przestać. 

Tym razem nieco krótszy rozdział. Tak na zakończenie, chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń oraz koncertu Linkin Park w Polsce :) Wszystkiego co najlepsze, Soldiers ! 


niedziela, 22 grudnia 2013

Konkurs na świąteczny one-shot

W związku z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia postanowiłam zorganizować konkurs dla czytelników  bloga. Otóż należy napisać one-shot na temat Święta oraz przesłać go na mój adres email : linkinowe.opowiesci@onet.pl Najlepsze opowiadanie zostanie opublikowane na blogu w zakładce 'Świąteczny one-shot'. Na Wasze prace czekam do 27 grudnia. Powodzenia ! 



wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział Dwudziesty Czwarty

  Chester spędzał ostatnie dni w Anglii. W Wigilię, od której dzieliły go zaledwie dwadzieścia cztery godziny musiał być już w swoim rodzinnym domu. Wokalista spakował wszystkie swoje rzeczy i oczekiwał trzynastej. Niechętnie zdał sobie sprawę z tego, że Mike na dobre dał sobie spokój z karierą i zespołem, choć w głębi duszy miał jeszcze nadzieję na jego powrót.    Była godzina jedenasta.  Bennington postanowił po raz ostatni przejść się ulicami Londynu. Nie był przyzwyczajony do chłodu, mimo to podobało mu się tam. 
- Chazz ? - zapytała idąca z naprzeciwka kobieta 
Chester podniósł wzrok znad wystaw sklepowych. Przez chwilę wpatrywał się w "nieznajomą", po czym rozpoznał Annę. 
- Co ty tu robisz ? - zapytał zdumiony 
- Chciałam zapytać o to ciebie. Mieszkam tu. 
- Mieszkasz ? - powtórzył jak echo
- No tak. W takim razie zapraszam do nas na herbatę, Mikey ucieszy się na twój widok.
Bennington stanął jak wryty.
- Coś nie tak ? 
- Powiedziałaś "Mikey"? 
- Tak. Coś w tym dziwnego ? 
- Przecież zostawiłaś go pół roku temu dla jakiegoś wyrzutka z twojej pracy.
- Słucham ? Chyba z kimś mnie pomyliłeś. 
- Niemożliwe, pamiętam jak Mike postanowił tu wyjechać, by o tobie zapomnieć ! 
- Przyjechaliśmy tu razem, Chester. Mike dostał dobrze płatną ofertę pracy jako menadżer dla początkującego artysty, z którym od dawna nawiązał kontakt. 
- Czyli, nadal jesteście razem ?
- Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że planujemy się pobrać.
- Nie rozumiem dlaczego o niczym nam nie powiedział.
- Też tego nie rozumiem, musimy to z nim wyjaśnić. 
- Chciałbym, ale mam niewiele czasu. Za dwie godziny mam samolot do Los Angeles.
- Zajmiemy ci tylko chwilę. Proszę. 
- No dobrze.

* * *

  Chwilę później byli już na miejscu. Anna otworzyła drzwi do domu. W środku panowała cisza, jakby nikogo tam nie było.
- Mike ! - krzyknęła - Zanim wyszłam, był tu jeszcze. Sprawdzę na górze, rozgość się.
Chester postanowił czekać na nią na przedpokoju. 
- Przykro mi, ale wygląda na to, że go nie ma. 
- Która godzina ? - zapytał 
- Wpół do pierwszej. 
- Cholera, spóźnię się na lotnisko. Dziękuję za informację.
- Proszę. Gdy Mike wróci, poproszę go, by się z tobą skontaktował.
- Widziałem się z nim przedwczoraj. Okłamał mnie. 
- Naprawdę nie wiem o co z tym wszystkim chodzi. 
- Ja też. Mam nadzieję, że się dowiem. Do zobaczenia. 

* * *
Los Angeles

  Bennington czekał na Brada, który obiecał odebrać go z lotniska. Mężczyzna zastanawiał się nad całym tym zamieszaniem w Londynie. Nie rozumiał zachowania Mike'a, przecież kłamstwo nie było w jego stylu. Z zamyślenia wyrwał go głos Delsona.
- Witaj ! - krzyknął radośnie 
- Cześć, Brad . 
- I jak, widziałeś się z nim ? - zapytał prowadząc przyjaciela do samochodu
- Widziałem się  nie tylko z nim, spotkałem też Annę. 
- Co ta zołza śmie tam jeszcze robić ? 
- Jak się okazało, mieszka tam. 
- Żartujesz sobie ? Z kim ? 
- Z Mike'iem. 
Delson zatrzymał się na chwilę. 
- Mówisz poważnie ?
- Tak. Okłamał nas. Znalazł tam pracę i przeprowadził się razem z nią. 


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Świąteczne zmiany mniej więcej gotowe. Tło nadaje ten  klimat, szkoda tylko, że nagłówek mniej. Niestety nie jestem dobrym grafikiem, ani nie posiadam dobrych programów do obróbki zdjęć, ale mam nadzieję, że taki może być. Można by powiedzieć, że oddaje całą 'magię świąt' i radość z nich . Jeszcze raz przypominam o tym, iż pytania dotyczące bloga oraz swoje propozycje na zmiany możecie wyrażać na oficjalnym Asku bloga. (oficjalnym, jak to pięknie brzmi haha). Link do niego i maila znajdziecie w poście niżej. Zaraz zresztą zajmę się zakładką 'KONTAKT', a jutro ... Jutro dokończę i opublikuję rozdział dwudziesty czwarty.

NAPISZ DO MNIE

No więc zapraszam już na blogowego Aska i maila ! Oto i one :
 ASK : http://ask.fm/LinkinoweOpowiesci
MAIL : Linkinowe.Opowiesci@onet.pl
Czekam na pierwsze pytania i maile :) 

Nadchodzące Zmiany

Witajcie po mojej <kolejnej> długiej nieobecności. Mam dla Was dobrego newsa - otóż od jutra wracam na bloga, by zająć się  świątecznymi zmianami na blogu, między innymi nowym wyglądem, nagłówkiem i tym podobnym :) No i z racji tego, że nadchodzą święta, będę miała masę czasu, który postanowiłam wykorzystać w pełni dla czytelników bloga. Już od dzisiaj będziecie mogli zadawać mi pytania na Asku oraz pisać maile, na mój adres mailowy. Wszystko to za chwilę opublikuję ;) Trzymajcie się, Emilia.