poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział Dwunasty

*miesiąc później*

Siedziałem do późna w studiu. Cały czas przesłuchiwałem nowo nagranej piosenki. Zastanawiałem się, co by w niej zmienić. To by było zbyt proste, jednego dnia stworzyć utwór, a drugiego stwierdzić, że jest idealny i publikujemy go dla fanów. Od dziecka jestem perfekcjonistą. Zawsze znajdę gdzieś jakieś niedociągnięcie. Tym razem nie mogłem. 
- Jeszcze tu jesteś ? - zapytał Chester pospiesznie wchodząc po zostawianą kurtkę 
- Tak, poprawiam nowego singla. Co ja gadam, jak na razie wydaje mi się dobry. 
- Haha, widzisz. Wiedziałem, że czegoś zapomniałem - powiedział machając okryciem 
Usiadł koło mnie.
- Długo tu jeszcze będziesz ? 
- Dopóki nie dopatrzę się jakiegoś błędu w melodii, czy pomyłce w wokalu - stwierdziłem uśmiechając się sam do siebie 
- Mike, ty podły pracoholiku - zaśmiał się Chazz - W moim wokalu pomyłek nie znajdziesz. 
- A skąd pomysł, że w twoim ? - odpowiedziałem śmiechem 
- Już późno. Talinda na mnie czeka - powiedział podnosząc się z sofy 
- Ja jeszcze zostanę.
- Serio ? Daj sobie spokój, odpocznij trochę ...
- Pewnie masz rację - powiedziałem przeciągając się 
- Podwiozę cię, bo chyba nawet o samochodzie zapomniałeś. 
- Nie zapomniałem, spacer dla zdrowia, haha. 
Szliśmy na parking. Sekundę później jechaliśmy już czarnym BMW Chestera. 
- No to do jutra - powiedziałem wysiadając pod moim domem 
- Raczej do zobaczenia za 3 dni - powiedział Bennington
- Za trzy dni ? Wyjeżdżasz ? - zapytałem zaskoczony
- Ach, mogłem się spodziewać, że chłopaki nic ci nie powiedzą. Wyjeżdżamy jutro wszyscy razem, na spotkanie z dziennikarzem, który umówił się na wywiad jakiś dzień temu. 
- Serio ? 
- Tak, przyjedziemy po ciebie o dziesiątej.
- Okej. 

* * *

Pierwsze co, wszedłem do mojej pracowni. Zastałem tam okropny nieład. No tak, rano przed wyjściem do studia starałem się uporządkować stare szkice. Oczywiście, kilka prac ułożyłem w segregatorze, a kilka zostawiłem w rozwalonym kartonie. Podczas mojej nieobecności zdążył się już rozwalić i wszystko rozsypało się na podłogę. Jeszcze raz obejrzałem moje prace. Każda niosła ze sobą jakieś wspomnienia. Rysunek, który wykonałem pierwszego dnia Linkin Park, rysunek, który zamieniłem później w  nadruk na koncertowe koszulki sprzedawane podczas trasy w Texasie... Był nawet szkic całego zespołu, który stworzyłem dla kolegi interesującego się nami. Nigdy go jednak nie wysłałem. Odłożyłem to wszystko na biurko i poszedłem do mojego pokoju. Zająłem się czytaniem książki, którą przysłał mi fan. Interesująco ujął całą naszą karierę w zaledwie 150 stronach. Spojrzałem na kopertę z listem od tej osoby. Postanowiłem, że odpiszę i jutro w drodze na wywiad wyślę. 


1 komentarz:

  1. weny :* http://is-be-more-like-me.blogspot.com/ nowy rozdział i odpowiedz w ankiecie :D

    OdpowiedzUsuń