piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział Czternasty

DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ 

Po premierze nowego singla wiele się pozmieniało. Ustaliliśmy, że zrobimy sobie miesiąc wolnego. W tym czasie zdążyłem przeprowadzić się do nieco spokojniejszej dzielnicy, zrealizowałem swoje plany - moja pracownia nareszcie wyglądała tak jak chciałem. Częściej zajmowałem się malarstwem, jednak nie porzucałem muzyki, regularnie graliśmy z Bradem w moim ogrodzie. Wszyscy cieszyliśmy się urlopem, oprócz Chestera, który był w trasie wraz z Dead by Sunrise. Tego dnia rozmawialiśmy na Skype'ie.
- Jak wam idzie ? - zapytałem
- Dobrze, jednak chciałbym już wrócić do Los Angeles - odpowiedział - Za chwilę mamy kolejny występ.
- My też czekamy na ciebie z niecierpliwością. Kiedy wreszcie przyjedziesz ? - wciął się siedzący obok mnie Dave
- Za jakiś tydzień, może wcześniej. Mamy małe komplikacje, ale mniejsza o mnie. Co u was ?
- Mike ma jutro wystawę, poza tym nic ciekawego.
- Fajnie, co wystawisz ? - uśmiechnął się serdecznie
- To co zawsze, w tym kilka nowych grafik.
- Prześlesz mi je, dobrze ? - poprosił opierając się na dłoni
- Pewnie Joe nagra wszystko, więc będziesz mógł uczestniczyć - zaśmiał się Phoenix
- Pewnie tak. Czas już na mnie, publiczność czeka - powiedział machając do nas
- Do zobaczenia - odpowiedzieliśmy chórem
Po chwili do drzwi zapukał Brad. Był czwartek, dzień dla muzyki.
- Witajcie - przywitał się wymachując gitarą - Mam nadzieję, że nie jestem spóźniony ?
- Nie, jesteś nawet przed czasem - zauważyłem sięgając po mój instrument

* * *

Wieczór mijał spokojnie.  Zamknąłem się w pracowni, miałem zamiar odświeżyć kilka obrazów na jutro. Szybko skończyłem wyznaczoną pracę. Później mogłem obejrzeć mecz ulubionej drużyny, na który tak długo czekałem. Miałem nadzieję, że nikt mi nie przeszkodzi. Jak na złość w pierwszych minutach meczu ktoś zapukał do moich drzwi.
- Dobry wieczór - powiedziała rudowłosa dziewczyna - Przysłał mnie pan Bennington, miałam odebrać od pana kilka dokumentów.
- Ah, ty pewnie jesteś jego sekretarką. Wejdź, proszę. Zaraz ci je przyniosę.
- Poczekam tutaj, nie mam za dużo czasu...
Pospiesznie poszedłem do mojego pokoju. Chwyciłem teczkę i zszedłem na dół, by dać ją czekającej.
- Proszę. Oto i one.
- Dziękuję. Mam jeszcze przekazać, że  o dziewiątej ma być pan w studiu.
- W studiu ? - zainteresowałem się
- Tak, pan Bennington wraca wcześniej. Jutro odbywa się ważne spotkanie w biurze pana Rubina - poinformowała mnie
- Dobrze.
- Do widzenia - powiedziała
- Do widzenia.
Wróciłem do pokoju, po czym zadzwoniłem do Chestera. Dowiedziałem się od niego nieco więcej na temat jutrzejszego dnia. Teraz mogłem spokojnie wrócić do oglądania.


Tym razem trochę krótszy rozdział. Jeszcze dziś postaram się dokończyć piętnasty, w końcu dawno nic nie zamieszczałam. Dzięki za ponad tysiąc wyświetleń :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz