- Cześć, chłopaki - powiedziałem
- Cześć, Mike ! - odpowiedzieli chórem
Od progu doszedł do mnie Brad.
- Dzwoniłeś do Rubin'a ? - zapytał trzymając w dłoni swoją ulubioną kostkę do gitary
- Nie miałem okazji, zasnąłem podczas pracy - zaśmiałem się - Zaraz do niego pójdę.
- Okej, ale spiesz się : niedługo ma jakieś spotkanie.
Poszedłem do pokoju na końcu korytarza. Zapukałem do masywnych drzwi, po czym wszedłem.
- Dzień dobry.
- Witaj, Mike. Namyśliłeś się co do wystawy ?
- Tak, ja właśnie w tej sprawie. Pasowałby mi przyszły piątek.
- Super, zadzwonię do Art Studio i wszystko załatwię, a teraz spadaj na próbę, muszę lecieć.
- Dzięki - odpowiedziałem na odchodnym
- I jak ? - wypytywał Delson
- Powiedział, że zajmie się tym.
Podczas mojej krótkiej konwersacji z Bradem do pokoju wpadł wkurzony Chester
- Cholera ! - wykrzykiwał - Niech to szlag !
- Co jest, Chazz ? - zapytałem zaglądając w nasze ostatnie notatki
- Jacyś gówniarze... - zaczął ze złością - rozwalili mi samochód ! Muszę wymienić przednie lusterka, nie mówiąc o tym, że szyba jest pęknięta.
- Nieciekawie - skomentował gitarzysta
- A gdzie reszta ? - zapytał Bennington , po czym chwycił za stojący obok mnie kubek z kawą i bez zastanowienia wypił
- Ej ! To moje ! - usłyszałem głos wchodzącego Joe
- Wybacz, stary. Mam dziś okropny dzień - skomentował
Zaraz po tym pojawili się Rob i Dave.
- A was gdzie wcięło ? - zapytał Hahn
- Korki - odpowiedzieli zwięźle
- Musimy dokończyć tekst nowej piosenki, Chazz, pomożesz, a wy chłopaki wykombinujcie do tego jakąś melodię.
Zabraliśmy się do pracy. Uwinęliśmy się dość szybko.
- Idę po coś do jedzenia, chce ktoś coś ? - zapytał Brad
Zaczęli zastanawiać się nad tym, co zamówić. Na końcu doszło do mnie :
- A ty, Mike ?
- Ja ? Hm, wodę.
- I ? - wypytywał zaskoczony Delson - Co jeszcze ?
- Nie wiem, cokolwiek jadalnego - poprosiłem
Zajęliśmy się z Joe poprawianiem muzyki, Chester w koncie podśpiewywał nową piosenkę. Cały czas myślałem o wystawie. Z jednej strony nie mogłem się jej doczekać, a z drugiej - denerwowałem się.
- Coś cię gnębi ? - zapytał Dave patrząc na mnie
- Nie, po prostu jestem trochę zmęczony.
To była prawda. Spałem w pracowni, na dodatek niedługo. Chwilę później zrezygnowany usiadłem na kanapie pod oknem.
- Nie mam już siły - powiedziałem cicho
- Odpocznij trochę - zaproponował Chester - Ciągle pracujemy.
Po chwili przyszedł Brad. Mieliśmy okazję, by odsapnąć po próbie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz