sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział Trzynasty

     Obudziłem się wcześniej niż zwykle. Spojrzałem na zegarek - dochodziła godzina siódma. Poszedłem do kuchni i zaparzyłem sobie mojej ulubionej herbaty, po czym półprzytomny udałem się do pracowni. Było to zdecydowanie moje ulubione miejsce w domu. Co prawda wyobrażałem je sobie zupełnie inaczej - przytulne, zorganizowane miejsce z kominkiem w kącie, ściany najlepiej ciepłego koloru, ozdobione najlepszymi obrazami w antyramach... Tymczasem wyglądało to tak : niewielki pokoik w odcieniach błękitu z ogromnym graffiti na ścianie, oprócz tego pełno moich szkiców, regał z przyborami oraz karton z nieużywanymi rzeczami. Mimo to i tak lubiłem tam przesiadywać. Na czarnym, drewnianym biurku zostawiłem wczoraj list od fana. Obok leżała moja odpowiedź na niego. No tak, miałem ją wysłać. Siódma dwanaście - miałem jeszcze sporo czasu do wywiadu. Pospiesznie zarzuciłem sobie na plecy moją ulubioną kurtkę w stylu militarnym. Było chłodno. Szedłem wąskim chodnikiem na pocztę. Zatrzymał mnie zarośnięty człowiek.
- Przepraszam pana, która godzina ? - zapytał zachrypniętym głosem
- Wpół do ósmej - odpowiedziałem przyglądając mu się z ciekawością
- Dziękuję bardzo ... - odpowiedział pomału idąc dalej, bez żadnego okrycia
Wyglądał na potrzebującego, jednak nie prosił o nic .... Postanowiłem cofnąć się i dowiedzieć się nieco o nim.
- Spieszy się pan gdzieś ? - rzuciłem, by nie szedł dalej
- Nie... Nie spieszę się. Przywykłem już do takiego życia, jednak często wypytuję o czas, bo wydaje mi się, że za chwilę mam ważne spotkanie z szefem ... Proszę tak na mnie nie patrzyć, wiem jak wyglądam. Nie mam już nawet pieniędzy, rodziny, niczego.
Zrobiło mi się go żal.
- Idę teraz na pocztę, ale gdyby poczekał pan chwilę, pomógłbym panu... Jest tak zimno.
- Nie chcę niczyjej pomocy ...
- Ależ ja muszę panu pomóc ! Jeśli ma pan ochotę, proszę iść ze mną.
Szliśmy dalej razem. W ciszy, nikt się nie odzywał, nie wiedziałem co powiedzieć.
- Można wiedzieć, po co idzie pan na tą pocztę o tak wczesnej porze ? - zapytał wreszcie
- Muszę odpisać fanowi na list. Napisał taką ciekawą biografię mojego zespołu, chciałem dowiedzieć się, czy pozwoli na jej publikację.
- Fanowi ? Biografię zespołu ? Kim pan tak w ogóle jest ? - ciekawił się coraz bardziej
- Jestem założycielem Linkin Park, pewnie pan nas nie zna, to zespół rockowy. Gram na gitarze, jestem raperem, a w wolnych chwilach malarzem - wytłumaczyłem uśmiechając się
- Aha - powiedział lekko zmieszany
Byliśmy już na miejscu.
- Poczekam - poinformował mnie - Nie lubię tego miejsca ...
- Dobrze, za chwilę wracam.
Gdy wyszedłem z budynku brodacza już tam nie było. Rozejrzałem się wokoło, ani śladu. Wróciłem do domu i położyłem się na chwilę. Przysnąłem, obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Mike, przecież mówiłem ci, że przyjedziemy o dziesiątej ! - powiedział zdenerwowany Chester
- Wybacz, zapomniałem o tym. Tak właściwie to jestem już gotowy.
- Okej, więc szybko, nie możemy się spóźnić.

* * * 

Dotarliśmy do studia. W drzwiach czekał na nas reporter. Prowadził nas do pokoju, w którym mieliśmy udzielić wywiadu dla magazynu muzycznego. Przygotowaliśmy się, po czym padło pierwsze pytanie.
- Pracujecie już nad nową płytą ?
- Tak jakby - zaczął Joe - Mamy już prawie gotowy singiel. Obecnie mamy wolne od pracy, ale za miesiąc zaczniemy pracować nad czymś nowym.
- Co usłyszymy na nowej płycie ?
- Z tego co wiem, fanom spodobało się Living Things. Chcielibyśmy ponownie połączyć wszystkie nasze dotychczasowe albumy - dodał Chester
- Chyba nie macie na myśli reedycji LT ?
- Nie, reedycja pojawiła się już dawno.
Rozmowa o nowej płycie trwała pół godziny. Gdy skończyliśmy, pojechałem do naszego studia. Chciałem jeszcze raz przesłuchać "nowego singla". Miałem nadzieję, że niebawem opublikujemy go.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz