- Wiesz, która jest godzina ? - zapytał zdenerwowany Mike
- Nie mam pojęcia. Coś się stało ?
- Zapomniałeś o spotkaniu. Ciekawe.
Wybałuszyłem oczy.
- Jest jedenasta, Chester - poinformował mnie pokazując godzinę - Na szczęście pojechałem na czas do biura. Wytłumaczyłem Rick'owi, że nie było cię, bo utknąłeś na lotnisku, inaczej miałbyś nieciekawie.
- Dzięki, naprawdę nie wiem jak to się stało... Wydawało mi się, że nastawiłem budzik.
- Zdarza się - uśmiechnął się do mnie - Lecę do domu.
- Zaczekaj, nie zapomnij o spotkaniu o trzeciej.
- Eh, no dobrze. Przyjadę po ciebie w takim razie.
- Nie, ja po ciebie.
- W porządku. Do zobaczenia.
Wpół do trzeciej byłem już u Mike'a. Zapukałem w drewniane drzwi. Miałem nadzieję, że znowu nie siedzi w pracowni, w tym wypadku nie wyszedłby prędko.
- Jestem - powiedział niepewnie wychodząc z domu
- Dobrze, mamy jeszcze trochę czasu.
- Jesteś pewien, że ta dziewczyna nie jest jakąś oszustką, która chce nas tylko wykorzystać ?
- Rozmawiałem z nią dobre dwie godziny i niczego takiego nie wywnioskowałem.
- Pewnie przesadzam.
- Nie - stwierdziłem podchodząc do mojego samochodu - Wsiadaj.
Dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. Isabelle czekała już na nas.
- Cześć - przywitała nas
- To właśnie jest Mike - wskazałem na stojącego obok przyjaciela
- Miło mi - powiedział uśmiechając się do błękitnookiej
- Mnie również - podała mu dłoń
- Mam nadzieję, że nie będziemy tak tu stać - zacząłem - Zapraszam was na kawę.
W małej kawiarni na rogu wreszcie przeszliśmy do konkretów spotkania.
- To są moje prace - wytłumaczyła podając mu teczkę
Shinoda przejrzał je dokładnie.
- Są świetne - stwierdził po chwili - Wieczorem zaniosę je do mojego kumpla, będzie wiedział co z nimi zrobić. Dzisiaj możesz przyjść na moją wystawę o dziewiętnastej, zobaczysz co i jak.
- Naprawdę ? Dziękuję, jesteście dla mnie tacy mili.
- Taka już nasza natura, że lubimy pomagać - zaśmiałem się
- Przepraszam was, ale muszę już iść - powiedziała spoglądając na zegarek - Za 15 minut mam lekcję.
- Do zobaczenia - powiedzieliśmy chórem
Jakiś czas później i my postanowiliśmy wracać. Mieliśmy jechać do Brad'a.
- Co o niej myślisz ? - szturchnąłem Mike'a
- Chazz ! - wrzasnął - Obiecałeś !
- Tylko pytam, nie denerwuj się tak !
- Wydawała się być miła. Wystarczy ?
- Nie, ale zadowolę się i tym.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy.
- Jest całkiem ładna, nie uważasz ? - zapytałem wreszcie
- Tak, całkiem ... I nie podpuszczaj mnie więcej - westchnął
Zaparkowałem pod domem Delsona. W napiętej atmosferze wyszliśmy z samochodu. Mike zapukał.
- Cześć, chłopaki - powiedział jak zawsze w dobrym humorze
- Cześć - mruknęliśmy
- Coś nie tak ? - dopytywał od razu
- Wszystko okej - uspokoił go

* * *
Wpół do trzeciej byłem już u Mike'a. Zapukałem w drewniane drzwi. Miałem nadzieję, że znowu nie siedzi w pracowni, w tym wypadku nie wyszedłby prędko.
- Jestem - powiedział niepewnie wychodząc z domu
- Dobrze, mamy jeszcze trochę czasu.
- Jesteś pewien, że ta dziewczyna nie jest jakąś oszustką, która chce nas tylko wykorzystać ?
- Rozmawiałem z nią dobre dwie godziny i niczego takiego nie wywnioskowałem.
- Pewnie przesadzam.
- Nie - stwierdziłem podchodząc do mojego samochodu - Wsiadaj.
* * *
Dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. Isabelle czekała już na nas.
- Cześć - przywitała nas
- To właśnie jest Mike - wskazałem na stojącego obok przyjaciela
- Miło mi - powiedział uśmiechając się do błękitnookiej
- Mnie również - podała mu dłoń
- Mam nadzieję, że nie będziemy tak tu stać - zacząłem - Zapraszam was na kawę.
W małej kawiarni na rogu wreszcie przeszliśmy do konkretów spotkania.
- To są moje prace - wytłumaczyła podając mu teczkę
Shinoda przejrzał je dokładnie.
- Są świetne - stwierdził po chwili - Wieczorem zaniosę je do mojego kumpla, będzie wiedział co z nimi zrobić. Dzisiaj możesz przyjść na moją wystawę o dziewiętnastej, zobaczysz co i jak.
- Naprawdę ? Dziękuję, jesteście dla mnie tacy mili.
- Taka już nasza natura, że lubimy pomagać - zaśmiałem się
- Przepraszam was, ale muszę już iść - powiedziała spoglądając na zegarek - Za 15 minut mam lekcję.
- Do zobaczenia - powiedzieliśmy chórem
Jakiś czas później i my postanowiliśmy wracać. Mieliśmy jechać do Brad'a.
- Co o niej myślisz ? - szturchnąłem Mike'a
- Chazz ! - wrzasnął - Obiecałeś !
- Tylko pytam, nie denerwuj się tak !
- Wydawała się być miła. Wystarczy ?
- Nie, ale zadowolę się i tym.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy.
- Jest całkiem ładna, nie uważasz ? - zapytałem wreszcie
- Tak, całkiem ... I nie podpuszczaj mnie więcej - westchnął
Zaparkowałem pod domem Delsona. W napiętej atmosferze wyszliśmy z samochodu. Mike zapukał.
- Cześć, chłopaki - powiedział jak zawsze w dobrym humorze
- Cześć - mruknęliśmy
- Coś nie tak ? - dopytywał od razu
- Wszystko okej - uspokoił go

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz