piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział Dziewiąty

Moja wystawa miała odbyć się za tydzień. Wciąż pozostawało nam 7 dni wolnego. Przypomniałem sobie o tym, jak Brad prosił, żebyśmy jeszcze kiedyś pojechali na biwak. Mogliśmy. Natychmiast zadzwoniłem do niego, żeby powiedzieć mu o moich zamiarach. 
- Cześć, Brad ! Masz ochotę na powtórkę biwaku ? - powiedziałem zadowolony ze swojego pomysłu
- Hm, pewnie, ale kiedy ? - zapytał zmęczonym głosem 
- Chociażby jutro. 
- A próby ? - nieco się ożywił 
- Chwilowo mamy spokój, w końcu kolejna trasa koncertowa za 3 tygodnie. 
- Super ! Dzięki, Mikey ! Lecę się pakować, mam zadzwonić po resztę ? 
- Byłbym ci wdzięczny, nie mam teraz trochę czasu ... 
- Okej, a co z telefonami itd ? 
- Jeśli nie wystarczy ci Nokia Dave'a, weź swój. 
- Kocham cię, brachu ! - krzyknął na pożegnanie 
Natychmiast poszedłem do schowka po namiot i śpiwór. Tym razem nie zapowiadało się na spanie pod gołym niebem. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i postawiłem torbę koło wyjścia. Usłyszałem mój telefon.
- Słucham ? - powiedziałem sprawdzając kto dzwoni
- Cześć, wybacz, ale nie pojadę z wami na biwak - odezwał się Joe - Pojutrze muszę pojawić się w studiu, obiecałem pomóc kumplowi w nagrywaniu. 
- Wielka szkoda  Dołączysz do nas , gdy będziesz wolny ? 
- Jeśli nie będę miał żadnych zajęć, pewnie. 
- To do zobaczenia, Joe. 
-Do zobaczenia ! 
Miałem nadzieję, że nikt więcej się nie wycofa. 

 * * * 
Wstałem wyjątkowo wcześnie , jakoś przed ósmą. Przygotowałem się na wyjazd, po czym zadzwoniłem, by upewnić się, że wszyscy jadą.
- Cześć, Brad, mam nadzieję, że nie śpisz.
- Jestem na nogach od szóstej rano. 
- Haha , mam po was przyjechać o dziesiątej ? - zapytałem śmiejąc się
- Tak, zapowiada się miły wyjazd. 
- Wiem ! Kończę, muszę dokończyć obraz na wystawę - powiedziałem 
- Do dziesiątej. 

* * * 

O dziesiątej podjechałem pod dom Delsona. Było to miejsce naszego spotkania. Czekali na mnie koło drogi.
- Chazz załatwił łódkę ! - cieszył się Brad 
- Tym razem wytrzymalszą - dodał Bennington wpychający do środka swój plecak 
- Okaże się - zachichotał Dave 
- Stary, masz Nokię ? - zarechotaliśmy chórem 
- Zawsze i wszędzie : do usług, kochani. 
Ruszyliśmy. Tym razem mieliśmy jechać w zupełnie inne miejsce. 
- Rob, wziąłeś spray na robactwo ? - zapytali 
- Gdzieś powinien być, jeśli nie, wystarczą perfumy Phoenixa - zaśmiał się głośno 
- Odwal się - odpowiedział "zagniewany"
- Czemu Joe nie przyszedł ? - zapytał Chester 
- Jutro ma pomagać kumplowi w nagrywaniu, dołączy do nas, jeśli będzie miał czas. 
- Okej, więc czekamy na niego. 



W kolejnych rozdziałach ponownie przywracam wątki humorystyczne ! Mam nadzieję, że spodoba wam się powrót Linkinów na biwak :) Tym razem będzie jeszcze zabawniej, zresztą sami się przekonacie :) 
PS niedługo powinnam wstawić kilka swoich szkiców Linkin Parku !

4 komentarze: