sobota, 2 listopada 2013

Rozdział Dwudziesty Trzeci

Była zima. W powietrzu czuć było zapach cynamonu i mandarynek. Magia świąt dawała się we znaki. Uśmiechnięci ludzie obdarowywali się nawzajem dobrymi nowinami. Nikt nie zauważał jednak idącej niepewnym krokiem sylwetki. Był to Mike Shinoda, ten sam Mike, który jeszcze dwa miesiące temu nie mógł doczekać się tej pory. Mężczyzna skręcił w wąską uliczkę prowadzącą do jego domu. Przed swoimi drzwiami zauważył Chestera opierającego się nerwowo o ścianę.
- Mike ! - krzyknął
Muzyk nie odpowiedział. Starannie otrzepał wierzchem dłoni śnieg z kurtki, po czym zabrał się za szukanie klucza do domu. I z tym poradził sobie zwinnie.
- Mogę wejść ?  - zapytał Bennington
- O, tak, proszę - odpowiedział jakby otrząsnął się ze snu
- Minęło już sporo czasu - zaczął wokalista - Niepokoiliśmy się... Koncertowanie bez ciebie nie ma najmniejszego sensu, zwłaszcza, że nie mamy kontaktu. Odkąd przeprowadziłeś się do Londynu ... - urwał
W tym samym momencie Shinoda rzucił mu chłodne spojrzenie.
- Nie radzicie sobie ? - zapytał
- Nie radzimy ? - zacytował przyjaciela - Kpisz sobie ?
- Jakiś czas temu spotkałem Ricka, twierdził, że dajecie sobie radę i ruszacie w świąteczną trasę.
- Stary, nas już prawie nie ma ! Nie rozumiesz tego, że odszedł najważniejszy element ? Ty decydowałeś o wszystkim, poprawiałeś, dodawałeś ...
- Przecież Joe przejął moje obowiązki - dodał ze swoim wrodzonym spokojem
- Joe jest od tygodnia w Paryżu na miesiącu miodowym.
- Życz im szczęścia ode mnie.
- Cholera ! - wrzasnął rozwścieczony Chester - Po to pokonałem tyle kilometrów, by wrócić do Kalifornii z tobą ! Jestem cierpliwy, mogę czekać na to nawet miesiącami !
- Nie wrócę tam.
- Dlaczego ? - zapytał łagodniej
- To miejsce kojarzy mi się z nią ... Tyle wspomnień, to głupie, nie wracajmy do przeszłości.
- Zapomnij o niej.
- To nie takie łatwe.
- Wybacz. Wiem, jak ci ciężko, ale zrozum... Nasi fani, oni czekają na twój powrót.
- Chazz... - spojrzał w okno - Proszę cię, wyjdź. Zostaw mnie samego.
Zrezygnowany Bennington ruszył ku wyjściu. Wyciągnął z kieszeni kurtki notes i długopis, które zawsze przy sobie nosił, w razie, gdyby natchnienie się odezwało. Zapisał coś, po czym zwrócił się do Mike'a :
- To mój numer i adres. Gdy się namyślisz, odezwij się. Do końca tego tygodnia jestem w Londynie.
Przylepił kartkę do brzoskwiniowej ściany na przedpokoju i wyszedł.


~ Długo oczekiwany rozdział dwudziesty trzeci :) Przepraszam, że tak zeszło, ale tak jak pisałam wcześniej, nie mam zbyt wiele czasu >no dobra, przyznaję się, natchnienia również.< Na szczęście znów mam wiele pomysłów, które postaram się zrealizować i opublikować jak najszybciej :) Chciałabym również podziękować wszystkim wiernym czytelnikom, którzy nie zapomnieli o blogu ! Dziękuję ~

5 komentarzy:

  1. W końcu :3
    Rozdział świetny :D
    Brawa za powrót ;-)
    Zapraszam do mnie. Kopnij mnie w dupę i każ dokończyć OneShota :P
    my-damn-fantazy.blogspot.com
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję :) Kończ koniecznie ;) Czekam z niecierpliwością.

      Usuń
  2. Kiedy nowy rozdział? Bo się doczekać nie mogę! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :) weny ! <3

    I taki tam mały spamik ;)

    http://soldierser.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę weny, super rozdział - czekam na kolejny. Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń