Nastały wakacje. Mike nie chciał zbytnio odpoczywać od muzyki, więc nasz urlop nie trwał długo. Postanowiliśmy wyjechać wszyscy razem, tak jak za dawnych lat. Wypad pod namiot ? Rob zaskoczył nas pomysłem. Zgodziliśmy się. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, ustaliliśmy, że wszelkie urządzenia elektroniczne zostawiamy w domu. Wyjątkiem miała być stara, pokiereszowana Nokia Dave'a. "Na wszelki wypadek, gdyby coś było nie tak". Kilka godzin później wsiedliśmy w samochód i jechaliśmy na miejsce.
- To jest daleko ? - zapytał Joe
- Nie, no coś ty - odpowiedział Mike kierując - tylko jakieś 3-4 godziny drogi.
- Świetnie ... Zeżrą nas owady - marudził - Poza tym nie damy sobie rady. A co jeśli pogoda się pogorszy i zacznie lać ? Albo co gorsza tornado ?! Wtedy to już po nas...
- Damy sobie radę - powiedziałem - Przecież mamy "iPhone'a Dave'a"
Dave popatrzył na mnie błagalnie. Przypomniałem sobie, co mówił, gdy się przygotowywaliśmy. "Stara, ale jara. Prawie w ogóle z niej nie korzystam, ale są fajne dzwonki".
- Ej, Dave - zacząłem - Co miałeś na myśli mówiąc, że masz na telefonie "fajne dzwonki" ?
- Zobaczysz, gdy dotrzemy na miejsce i ktoś zadzwoni - zaśmiał się
- To był sarkazm, prawda ? - zapytałem podejrzliwie
Nie odpowiedział. Zażądaliśmy postoju. Jechaliśmy już 2 godziny. Zatrzymaliśmy się w jakimś starym zajeździe. Nie było tam zbyt wiele osób.
- Macie zamiar coś tu zamawiać ? - zapytał Brad z uśmiechem na twarzy
- Nie. Mamy zamiar napaść na knajpę i ukraść im zapasy - odpowiedział Rob
- Kto jest głodny ? - zapytał Mike, tak jakbyśmy byli małymi dziećmi.
- Ja, tatusiu - zażartował Brad
- Pytam poważnie.- nikt nie odpowiadał - Okej, jedziemy dalej.
Po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że zepsuł się GPS i jedziemy nie tą drogą.
- Od kiedy ? - zapytałem zaskoczony komiczną sytuacją
- Sam nie wiem, możliwe, że od Los Angeles - powiedział Shinoda patrząc na mnie z dziwnym uśmieszkiem
- Ty to robisz specjalnie ? - zapytał Brad
- Nie, nie. Po prostu zgubiliśmy się.
- Wiedziałem ! Mówiłem od początku ... - zaczął Joe
- Żartowałem ! Jesteśmy na miejscu - przerwał mu Mike
Wysiedliśmy z samochodu. Przeciągnąłem się i chwyciłem za namiot.
- Kto podejmuje wyzwanie ? - zapytałem wskazując na pudło
- Ja ! - krzyknął Brad - Gdy byłem mały, sam potrafiłem go złożyć
- Dawaj, mistrzu - podałem mu namiot
Zapowiadało się nieźle, do czasu, kiedy Delson stwierdził, że nie ma pojęcia co to jest.
- To już takie było ? - zapytał Mike patrząc podejrzliwie na biednego Brada
- Nie wiem, nie zwracałem na to uwagi - wyznał
- Trudno, musimy spać w samochodzie
Popatrzyliśmy na niego z oburzeniem. Jak to w samochodzie ? Że niby w szóstkę się zmieścimy ?
- To ja rezerwuję dach - zaśmiał się cicho Brad - Żądam latarki, albo dwóch.
- I tak ktoś będzie musiał spać na zewnątrz - stwierdziłem - Kto odważny ?
- Ja - zgłosił się Dave - Dopóki mam moją Nokię włos nam z głowy nie spadnie
- Ja też mogę spać na zewnątrz - powiedział Shinoda
- To ja też : gdzie wy tam ja - stwierdził Brad
Hahahahn świetne no czekam na kolejny i zapraszam też do siebie
OdpowiedzUsuńhttp://dys-grej-lorld-dejzes-as.blogspot.com/ :D
dziękuję :) na pewno wejdę ;)
Usuńświetnie :> czekam na następne :)
OdpowiedzUsuńi zapraszam do siebie http://story-of-soldiers.blogspot.com/ <3
dziękuję :)
Usuń