środa, 31 lipca 2013

Rozdział Czwarty

Siedzieliśmy przy ognisku. Było już ciemno. Zmęczenie dawało w kość. Zimny wiatr przeszywał nas co jakiś czas. Nie wiedzieliśmy już o czym rozmawiać, więc Brad chcąc poprawić nieco atmosferę sięgnął po gitarę i zaczął grać stare, harcerskie piosenki.
- Już późno - powiedziałem - Może pójdziemy już spać ?
- Okej, tylko najpierw wybierzemy osobę, na nocną wartę - powiedział Dave
- Po co ? - zapytał zatrwożony Joe
- No wiesz, o tak późnej porze las jest niebezpieczny... Psychopaci, niezidentyfikowani mordercy... Kto wie, co jeszcze.
- Dave ! Robisz to specjalnie. Nie nastraszysz mnie,stary, nie te lata - odciął się Hahn
- To ja .. Idę na mój dach - stwierdził Brad
- Możesz iść do samochodu, jeśli podzielisz się miejscem z Joe - zaproponował Mike
- Dach jest spoko - dodał z odwagą - Miejsca w samochodzie potrzebują inni - popatrzył na zawstydzonego Josepha
- To ja pójdę po śpiwory - powiedziałem
Zanim zdążyliśmy się usadowić wokół ogniska, Brad wgramolił się na dach samochodu. Tak jak mówił wcześniej , zamontował do jeepa latarkę.
- Uważajcie na psychopatyczne miśki - przestrzegł nas śmiejąc się
- Okej, jak coś powiadomisz FBI - powiedział sennym głosem Rob
- Co wy wygadujecie, przecież Dave ma Nokię ! - rzekł Mike ziewając
Wtulony w koc Brad nie odpowiedział. Zasnął w zaledwie 3 minuty.
- To ja idę do samochodu - powiedział na odchodnym Joe
Wszyscy spali, oprócz mnie. Nie mogłem zasnąć. Gdy już mi się udało, obudził mnie dźwięk uderzającego pioruna. Pozostałych też. Tylko Delson chrapał smacznie.
- Musimy go jakoś obudzić - powiedziałem
- Rozpadało się na dobre - powiedział Mike patrząc na niebo - Bierzcie rzeczy, idziemy do samochodu.
Tak też zrobiliśmy. Siedzieliśmy sobie bezpieczni w środku. Zapomnieliśmy o biednym Bradzie. Przypomnieliśmy sobie o nim dopiero wtedy, kiedy cały mokry zapukał w okno zamkniętego samochodu.
- Dzięki, chłopaki - powiedział siadając koło śpiącego Josepha.
- Obudź się, zajmujesz całe moje cenne miejsce - powiedział płaczliwym głosem <oczywiście udawał>
- Co ? Gdzie ja .. A no tak, już pamiętam - powiedział przeciągając się - Przepraszam, kolego. Ej, co ci się stało ?
- Zapomnieli o mnie. Zostawili mnie na dachu z kocem i latarką, jak jakiegoś mistrza survivalu - zaśmiał się
- Nieźle - stwierdził
- Wybacz, Bradziu - powiedziałem
- Wybaczam, ale pamiętaj, Chazz : jestem pamiętliwym człowiekiem.
Nie zauważyliśmy, że Rob wszystko filmował
- Mieliśmy nie brać żadnych urządzeń typu kamera, aparat, telefon, laptop - powiedział Mike
- Taki piękny filmik wyszedł - powiedział broniąc się przed konfiskatą kamery - To dla następnego pokolenia, haha.
- Brad, chcesz picie ? - zapytałem - Braaad ?
Mogliśmy się tego spodziewać. Znowu zasnął. I ja chciałem pójść w jego ślady, w końcu przespałem jakieś pół godziny...
* * *
Obudziłem się wczesnym popołudniem. Właściwie obudziły mnie głosy chłopaków. Wyjrzałem przez okno, siedzieli przy "ognisku", a raczej tym, co z niego pozostało jedząc coś. 
- Dzień dobry, Chazz - odparł wesoło Brad - Przyłączysz się ? 
Spojrzałem na nich nieprzytomnie. Dopiero później zorientowałem się, że wskazuje na wędkę. 
- Sam nie wiem, dajcie mi chwilę 
- Ok, jakby coś będziemy nad jeziorem - powiedzieli chórem wstając 
- Nie idziesz z nimi, Joe? - zapytałem zauważając , że Hahn siedzi tuż przy mnie. 
- Nie, zostaję tutaj. Muszę sprawdzić maila, a nie chcę, żeby Mike zorientował się, że wziąłem tablet. 
- W porządku. Chyba pójdę z nimi. 
- Dobra. 
Nie pamiętałem gdzie jest jezioro. Nie zwracałem na nie uwagi, podczas jazdy. Jakoś trafiłem. Usiadłem koło Dave'a i patrzyłem na rozproszoną wodę. 
- Coś łapie - powiedział do mnie 
- Chyba tak. Wypuścicie je, prawda ? 
- To nasz obiad, Chester - powiedział Rob 
- Chyba z niego zrezygnuję - powiedziałem 
Po kilkugodzinnym łowieniu, wracaliśmy do "obozowiska". Nie mogliśmy zabrać "obiadu", nikt nie chciał krzywdzić biednych ryb. Mike rozpalił ognisko i sięgnął odruchowo do kieszeni.
- Mike ? - zapytał podejrzliwie Rob - Zabroniłeś sprzętów. 
- No tak. Przecież nic nie ma.. - zorientował się, że zapomniał wyjąć komórki - To zwyczajne roztargnienie - tłumaczył się - Zapomniałem o nim ! 
- Dobra, dobra. Każdy z nas wziął telefon - powiedział Brad




3 komentarze:

  1. Oooo biedny Brad :(((( Jak oni mogli tak bezczelnie zapomnieć o Owieczce? :O Współczuję mu i Chazowi też, że nie mógł zasnąć xDDDD Weny życzę i czekam na następny xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedny :c też mi go było szkoda, gdy pisałam. I dziękuję bardzo ;D

      Usuń
  2. Jak oni mogli zapomnieć o Owieczce ? :( i biedny Bradzio zmókł :<

    OdpowiedzUsuń